poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Winnera do Ness

Była piękna pogoda, dziwne, jakby rozpoczęła się teraz burza... Jednak burzę miałem 'w głowie'. Patrzyłem na siedzącą obok mnie Ness. Nie wiedziałem, jak powiedziec jej... Westchnąłem.
- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odpowiedziała suczka.
- Mogę cię gdzieś zaprowadzic?
- Tak, jasne, ale gdzie?
- Tego ci nie powiem. - uśmiechnąłem się.
- Ahh... A szczeniaki?
- Opiekunka szczeniąt, Mangle, się nimi zajmie.
- Dobrze.
Odprowadziliśmy Maroon i Animę do Mangle, podziękowaliśmy i pobiegłem do Ogrodów Kwiatowych, a Ness za mną. Znaleźliśmy ten urządzony w stylu 'chińskim'.
Przeszliśmy przez most:

- Ale tu ładnie. - szepnęła Ness.
- To dopiero początek. - uśmiechnąłem się.
Później okrążyliśmy wielkie pola ryżowe:

- Woow... - powiedziała suczka.
- Niezłe... Schody. - zaśmiałem się.
Potem był następny most.

Pod mostem płynęła rzeka, a kwiaty co jakiś czas spadały do niej. Złapałem jeden:

I założyłem Ness za ucho.
- Pięknie wyglądasz. - szepnąłem.
- Dziękuję. - zarumieniła się suczka.

Przeszliśmy dróżką obok rzeki aż do końca ścieżki.

Następnie znów był most.

Który kończył się takim stawem:

Usiedliśmy na mostku i patrzyliśmy na drzewa. Słońce powoli zachodziło.
- Ness... - wyszeptałem. - Zamknij oczy... I nie podglądaj.
- Dobrze...
Założyłem jej naszyjnik na szyję:

- Możesz otworzyc oczy. - powiedziałem.
Suczka popatrzyła  najpierw na swoją szyję, a później na mnie.
- Ness... Ja... - szepnąłem i popatrzyłem jej w oczy. - Ja... Kocham cię.

<Ness?>



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz