- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odpowiedziała suczka.
- Mogę cię gdzieś zaprowadzic?
- Tak, jasne, ale gdzie?
- Tego ci nie powiem. - uśmiechnąłem się.
- Ahh... A szczeniaki?
- Opiekunka szczeniąt, Mangle, się nimi zajmie.
- Dobrze.
Odprowadziliśmy Maroon i Animę do Mangle, podziękowaliśmy i pobiegłem do Ogrodów Kwiatowych, a Ness za mną. Znaleźliśmy ten urządzony w stylu 'chińskim'.
Przeszliśmy przez most:
- Ale tu ładnie. - szepnęła Ness.
- To dopiero początek. - uśmiechnąłem się.
Później okrążyliśmy wielkie pola ryżowe:
- Woow... - powiedziała suczka.
- Niezłe... Schody. - zaśmiałem się.
Potem był następny most.
Pod mostem płynęła rzeka, a kwiaty co jakiś czas spadały do niej. Złapałem jeden:
I założyłem Ness za ucho.
- Pięknie wyglądasz. - szepnąłem.
- Dziękuję. - zarumieniła się suczka.
Przeszliśmy dróżką obok rzeki aż do końca ścieżki.
Następnie znów był most.
Który kończył się takim stawem:
Usiedliśmy na mostku i patrzyliśmy na drzewa. Słońce powoli zachodziło.
- Ness... - wyszeptałem. - Zamknij oczy... I nie podglądaj.
- Dobrze...
Założyłem jej naszyjnik na szyję:
- Możesz otworzyc oczy. - powiedziałem.
Suczka popatrzyła najpierw na swoją szyję, a później na mnie.
- Ness... Ja... - szepnąłem i popatrzyłem jej w oczy. - Ja... Kocham cię.
<Ness?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz