piątek, 24 lipca 2015

Od Winnera do Ness

Patrzyliśmy na bawiące się Animę i Maroon. Po chwili pomyślałem o szczeniakach.
- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odparła.
- Chodź na chwilę przed jaskinię, dobrze? - westchnąłem cicho.
- Dobrze.
Wyszliśmy przed jaskinię.
- To co chciałeś? - spytała Ness. - I po co wyszliśmy?
- Po to, żeby tamte dwie tego nie usłyszały. - mrugnąłem do niej.
- Aha... - uśmiechnęła się. Ale co chciałeś powiedziec?
Popatrzyłem na nią, wahając się. W końcu zapytałem:
- Ness... Czy my będziemy miec kiedyś szczeniaki?
- Ale.. - zdziwiła się. - Mamy, a Maroon i Anima?
- No tak... Ale... Nasze... - wyszeptałem.

<Ness?>

Od Ness do Winnera

-A czy pies ma cztery łapy? - uśmiechnęłam się
-tak? - zaśmiał się Winner
Pocałowałam psa czule. Było bardzo romantycznie. Postanowiliśmy pójść do jaskini Winnera i do szczeniaków. Obie bawiły się w berka.
-I co? Jak było? - zaśmiały się obie
-Anima przestań - odpowiedział Winnera
-okej...
Położyliśmy się w grocie i patrzyliśmy na maluchy.

<Winner?>

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Winnera do Ness

- Zakochana para, Jacek i Barbar-a...a...a... Winner i Ness! - śmiała się Anima.
Maroon wtórowała jej śmiechem.
Wtedy nie wytrzymałem...
- Animo. Porozmawiamy w domu. - powiedziałem stanowczo. - Marsz do jaskini, i to już!
Ann podkuliła ogon i odeszła. Maroon poszła w jej ślady.
- Szczeniaki... Kochane, ale czasem nie daję rady... - szepnąłem.
- Jak każdy... - westchnęła Ness.
Zostaliśmy sami, nie czułem zapachu Animy i Maroon.
- Ness...
- Hmm? - odparła.
- Czy... uszczęśliwisz mnie i sprawisz, że będę najszczęśliwszym psem na świecie... - powiedziałem patrząc na nią. - I zostaniesz moją partnerką?

<Ness?>

Od Ness do Winnera

-Ja... ja nie wiem co powiedzieć - odpowiedziałam zaskoczona. byłam zszokowana taką odpowiedzią.
-Nic nie mów...- Winner zbliżył się do mnie, ja także do niego.
Po chwili pocałowałam psa. Zamknęłam oczy i zapomniałam o wszystkim. Nie wiedziałam co zrobiłam, co się dzieje. Nie wiem ile czasu upłynęło. Wreszcie otworzyłam oczy. Przed nami stały dwie suczki. Maroon i Anima.
-Noo, Maroon, zakochali się no nie? - odpowiedziała szyderczo Anima
-A żebyś wiedziała! -zaczęły się śmiać.

<Winner? Dłużej plis :3>

Od Winnera do Ness

Była piękna pogoda, dziwne, jakby rozpoczęła się teraz burza... Jednak burzę miałem 'w głowie'. Patrzyłem na siedzącą obok mnie Ness. Nie wiedziałem, jak powiedziec jej... Westchnąłem.
- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odpowiedziała suczka.
- Mogę cię gdzieś zaprowadzic?
- Tak, jasne, ale gdzie?
- Tego ci nie powiem. - uśmiechnąłem się.
- Ahh... A szczeniaki?
- Opiekunka szczeniąt, Mangle, się nimi zajmie.
- Dobrze.
Odprowadziliśmy Maroon i Animę do Mangle, podziękowaliśmy i pobiegłem do Ogrodów Kwiatowych, a Ness za mną. Znaleźliśmy ten urządzony w stylu 'chińskim'.
Przeszliśmy przez most:

- Ale tu ładnie. - szepnęła Ness.
- To dopiero początek. - uśmiechnąłem się.
Później okrążyliśmy wielkie pola ryżowe:

- Woow... - powiedziała suczka.
- Niezłe... Schody. - zaśmiałem się.
Potem był następny most.

Pod mostem płynęła rzeka, a kwiaty co jakiś czas spadały do niej. Złapałem jeden:

I założyłem Ness za ucho.
- Pięknie wyglądasz. - szepnąłem.
- Dziękuję. - zarumieniła się suczka.

Przeszliśmy dróżką obok rzeki aż do końca ścieżki.

Następnie znów był most.

Który kończył się takim stawem:

Usiedliśmy na mostku i patrzyliśmy na drzewa. Słońce powoli zachodziło.
- Ness... - wyszeptałem. - Zamknij oczy... I nie podglądaj.
- Dobrze...
Założyłem jej naszyjnik na szyję:

- Możesz otworzyc oczy. - powiedziałem.
Suczka popatrzyła  najpierw na swoją szyję, a później na mnie.
- Ness... Ja... - szepnąłem i popatrzyłem jej w oczy. - Ja... Kocham cię.

<Ness?>



Od Ness do Winnera

-Maroon, co ty na to? Zjemy razem w Winnerem i Animą -zapytałam 
-Chętnie - odpowiedziała suczka 
Zaczęliśmy ucztę. Jeleń był przepyszny. Po "wyżerce" odpoczęliśmy wszyscy na łące. 
-Winn, jak tam po wczorajszej ucieczce? - zapytałam i uśmiechnęłam się 
-Zmęczony i obolały... - odpowiedział 
-Winner, czy możemy pobiegać z Maroon? - zapytała Anima 
-Tak, ja zostanę z Ness. Gdyby coś się stało to wołajcie 
Patrzyliśmy na bawiące się suczki w oddali. Słońce świeciło, nie było żadnych szans na burzę. 

<Winner? Prosze napisz dłuższe xd>

Od Winnera do Ness

Popchnąłem drzwi i weszliśmy. W środku było prawie pusto, nie licząc kelnerów za ladą i jakiejś pary. Zajęliśmy miejsca przy dwuosobowym stoliku. Myślałem, że nas wyrzucą, ale kelner podszedł do nas i uśmiechnął się. Położył menu na stole i odszedł.
- Hmm.... Co chcesz? - szepnąłem do Ness.
- Mmm... - mruknęła suczka. - Skąd mam wiedziec?
- No, ja też nie wiem.
Wtedy kelner podszedł i podał nam lody śmietankowe i herbatniki (xd).
- Proszę bardzo. - zaśmiał się i poszedł.
Po chwili kawiarnia opustoszała i szybko zjedliśmy swoje dania. Zaszczekaliśmy do kelnera. Wyszliśmy, ale gdy tylko opuściliśmy próg kawiarenki, spadła na nas klatka. Czułem tylko, że wsadzili nas do samochodu i słyszałem śmiech ludzi, m.in. kelnera.

~Pół godziny później~

Jechaliśmy jakimś samochodem, nie wiem gdzie. Siedzieliśmy w klatce, w bagażniku.
- Ness... - szepnąłem. - Ja... Przepraszam...
- To nie twoja wina. - suczka próbowała się uśmiechnąc.
- Będzie dobrze. - wyszeptałem. - Coś wymyślimy.
"Przynajmniej mam taką nadzieję" - dodałem w myślach. Nagle samochód zatrzymał się. Drzwi bagażnika zostały otwarte. Jednak my z Ness dalej siedzieliśmy w ciemnej klatce.
- Jak otworzą - powiedziałem. - Wiejemy.
Ness pokiwała głową w milczeniu.
- No dobra, Jack, dwa psy, border collie i biały owczarek szwajcarski, na moje oko suczka i pies. Nie mam rodowodu, to ten kelner mi zadzwonił. - usłyszeliśmy chropowaty głos.
- No dobra, przeżyję z nimi bez rodowodu, pokaż no mi je. - powiedział 'tajemniczy' Jack.
Drzwiczki klatki powoli się otwarły. Szepnąłem do Ness:
- Teraz!
Wyskoczyliśmy z klatki. Byliśmy na jakimś parkingu w lesie. Stało tu tylko jedno auto, oprócz tego którym tu przyjechaliśmy. Już miałem biec, gdy zobaczyłem, że złapali Ness. Warknąłem i popatrzyłem na naszego "kierowcę". Rzuciłem się na niego od tyłu, a on upadł. Owy Jack przytrzymał Ness mocniej. Suczka wyrywała się, ale na marne. Podbiegłem do mężczyzny i ugryzłem go w nogę. Kopnął mnie, ale nie puściłem. Potrząsłem nim, a on jęknął i puścił Ness. Popatrzył na swoje ręce i szarpnął mnie i rzucił.
- Uciekaj! - krzyknąłem do suczki.
Popatrzyła na mnie z wahaniem, ale jak zobaczyła, że Jack zbliżył się do mnie, uciekła do lasu. Mężczyzna popatrzył na swojego kolegę. Ten jednak pokręcił głową, pobiegł do auta i odjechał.
- Ty tchórzu! - krzyknął za nim.
Wyciągnął z kieszeni zapałki. Wstałem i warknąłem, a on zapalił ogień i rzucił jakieś dwa metry za mną. Popatrzyłem na Jack'a. Podbiegłem i skoczyłem na niego. Upadł. Wyszczerzyłem kły. Panicznie spojrzał na mnie. Warknąłem i zbliżyłem się do niego. Krzyknął. Westchnąłem. Nie zrobię mu tego. Zeszedłem z niego i oddaliłem się szybko w stronę lasu. Mężczyzna odczołgał się w stronę stojącego na parkingu auta i odjechał. Popatrzyłem na ogień, który powoli zbliżał się do mnie, pochłaniając parking. Wtedy zdałem sobie sprawę z niebezpieczeństwa i utykając, uciekłem do lasu. Biegłem przez las, gdy usłyszałem krzyk, gdzieś z tyłu.
- Winner!
To była Ness. Biegła za mną. Stanąłem.
- Ness! Miałaś uciekac! - powiedziałem do niej.
- No niby, tak, ale nie mogłam! Patrzyłam, jak walczysz z tym człowiekiem.
- Dobra, dobra! Musimy uciekac!
Biegliśmy paręnaście minut, przepłynęliśmy potok, przebiegliśmy Miasteczko i chwilę później dotarliśmy na tereny sfory.
- Uff... Było blisko. - westchnąłem, gdy Ness pożegnała się i poszła z Maroon do swojej jaskini. - Dobranoc.
- Dobranoc. - powiedziała i odeszła.
W mojej jaskini opowiedziałem Animie co się stało, i poszliśmy spac.

~Rano~

Poszedłem z Animą na polowanie na łąkę. Upolowaliśmy trzy jelenie i zobaczyłem Ness i Maroon.
- Cześc. - powiedziałem do Ness. - Jeleni sami nie zjemy, przyłączycie się?

<Ness? Miła kawiarnia zmieniona w krwiożerczą przygodę xdd>

Od Ness do Winnera

- Obojętnie -uśmiechnęłam się do psa
-Hmm, pójdźmy do mojej ulubionej kawiarni
 
Zgodziłam się. Trochę się bałam, czy nikt nas stąd nie wygoni. Zupełnie zapomniałam o moim leśnym życiu i poczułam się jak człowiek. Nagle przypomniałam sobie o czymś.
-A Maroon? nie powiedziałam jej gdzie ide, i kiedy wrócę. Nie wiem gdzie mogła sobie teraz pójść. - zaniepokoiłam się trochę, jest jeszcze mała i wszystko może się stać
-Spokojnie - pocieszył mnie Winner - pewnie bawi się, może poznała Animę, na pewno nic jej nie jest
-Uh, no to chodźmy

<Winner?>

Od Winnera do Ness

- Chodźmy najpierw nad Góry Fioletu. - powiedziałem. - Chodź, w prawo.
- Ok. - odpowiedziała Ness. - Ale skąd ty to wiesz?
- Eh... Alfa musi wiedziec gdzie co jest...
- Aha... Jesteś Alfą?
- Mhm. - niechętnie przyznałem. - Ale rzadko wybieram się na spacery, po prostu w sforze za dużo się dzieje... No i jeszcze, znalazłem szczeniaki - to im poświęcam większośc czasu... No i Animie, suczce, którą adoptowałem.
- Wiem co masz na myśli. - uśmiechnęła się. - Sama adoptowałam jedną suczkę, Maroon.
Zaśmiałem się. Dotarliśmy do gór, a raczej pod góry, nad jezioro. Staliśmy tam przez chwilę, a później ruszyliśmy przed siebie. Po chwili dotarliśmy do Ogrodów Kwiatowych.
- Woow... - szepnęła suczka.
- Niezłe, co? - odparłem. - W sumie, czasem przychodzą tu ludzie, ale to dzięki nim tak tu wygląda.
Drapacze Chmur, Fontanna, Noc, Dubaj
Wielkie Miasto - panorama ;)
Patrzyliśmy na różnorodne kwiaty, do czasu, aż zaczęło się ściemniac. Potem przeszliśmy poboczem Drogi Do Wielkiego Miasta. I na końcu, zobaczyliśmy panoramę Wielkiego Miasta z wysokości.
- No, no, jestem dośc głodny. - westchnąłem.
- Ja też... - zaśmiała się Ness.
- Mam pomysł. Chodź.
Zeszliśmy w dół, do centrum. Jednak skręciłem w bok. Była to długa, dosyc wąska uliczka.
- To tutaj. - powiedziałem.
Uliczka Kawiarni i Restauracji. Na każdej z nich świeciły lampiony. W każdym budynku była restauracja lub kawiarnia.
- Wybierz, którą chcesz. - uśmiechnąłem się.

<Ness?>

niedziela, 19 lipca 2015

Od Mangle cd Rambo

-Tylko nie nawdychaj się za dużo tego świeżego powietrza !-zaśmiałam się.
Pies uśmiechnął się.
-Miałam kiedyś siostrę, która ciągle siedziała tak i wdychała...nabawiła się nosówki !
Pies spojrzał na mnie z rozbawioną miną.
-No co ty nie powiesz ?
-Tak...Albo mój kuzyn...on to niezłe ziółka miał w swojej sforze...uhuhu...
<Rambo xd ?>

Od Rambo do Mangle

Cicho się zaśmiałem i zacząłem iść, oprowadziłem Mangle po wszystkich terenach.
- A ty się tu nie gubisz? - Zdziwiła się.
- Znam te tereny jak swój nos. - Zaśmiałem się.
Podszedłem do wzgórza i usiadłem przy ni, zapowiadał się dzisiaj piękny zachód słońca, usiadłem na lekkim spadzie i zacząłem czekać na zachód, zamknąłem przez chwilę oczy i zamyśliłem się.
<Mangle?>

Nowy pies - Kali Killshan von Dangerous!

 "Wstaje wcześnie rano, kiedy za oknem szaro, zimno i
mgła, by popędzić bardziej donikąd niż dokądś, bardziej nie być niż być, nie zranić znów świata."
Imię: Kali Killshan  von Dangerous
Pseudonim: Kali lub Kishan
Płeć: Pies
Wiek: 3 lata
Charakter:Kali jak na tak dużego psa jest dość nadpobudliwy, co może sprawiać mu problemy. Rzadko się uśmiecha i zazwyczaj jest poważny.Ten pies uwielbia ciężko pracować, jest pracoholikiem. Mimo energii jaką ma w sobie ten pies jest bardzo mądry i wyrozumiały. Jeśli chce potrafi usiedzieć w miejscu. Wysłucha każdego. Można mu ufać.  Nigdy nie zdradza, ani nie opuszcza w potrzebie.
Na pierwszym spotkaniu jest nie ufny i często wredny. Nigdy nie ufa świeżo poznanemu psu, ale jeśli mu zaufasz, to szybko zyskasz w jego oczach. Pies ten ma zawsze swoje zdanie. Nerwowy, ciągle w gotowości do bójki !
Dla suczek jest w miarę miły, ale może być też troszkę wredny. Dla psów jest naprawdę wredny i nieustępliwy.
Romantyk... Po stracie ukochanej szuka nowej, by załatać serce. Nie zakochuje się w byle kim i jest wierny na zawsze. Kocha szczeniaki.
Hierarchia: Szpieg
Aparycja:
Rasa: Mieszaniec owczarka niemieckiego z akita i dogiem niemieckim
Umaszczenie: Czarno-rude paski
Sierść: Długa
Kolor oczu: Brązowe
Uszy: spiczaste
Ogon: Szablasty
Budowa: Pies o silnej budowie ciała, bardzo umięśniony i duży. ok. 90 cm
Znaki szczególne: Jest duży, ma wiele ran.
Miejsce zamieszkania: Okolice Granicznych Gór Końcowych
Zauroczenie/Zakochanie: Czuje coś do Lady Shariki, ale czy ona czuje coś do niego ?
Szczeniaki: Kiedyś
Historia:Wszystko zaczyna się od pewnej młodej suczki imieniem Kelly, rasowa suczka Akita. Suczka mieszkała ze swoim właścicielem w pięknym domu z ogrodem. Suczka spędzała ze swoim właścicielem- Winowskim, każdą chwilę. Była wytresowana dla osoby niepełnosprawnej. Jej właściciel 48 letni miał amputowane nogi i poruszał się na wózku. Co  prawda była też służba w domu, ale zamożny pan ufał w 100% tylko swojej suczce. Pewnego dnia suczka  dostała cieczki i wszystkie psy w okolicy, schodziły pod dom Pana Winowskiego. Kelly nie dawała się żadnemu psu, aż spotkała doga mieszańca doga niemieckiego z owczarkiem niemieckim- Blac'im. Czarny jak węgiel pies, jedyny nią nie zainteresowany. Kelly i Blac spędzali ze sobą dużo czasu jako przyjaciele, aż pies wyznał miłość dla Kelly. Psy przysięgły sobie miłość i że nigdy siebie nie opuszczą. Winowski nie był uradowany drugim psem. Planował pozbawić suczkę zdolności rozmnażania. Jednak Kelly zaszła w ciąże i już właściciel nic nie mógł poradzić. Suczka nie mogła urodzić jednego szczeniaka. Cztery wyszły na świat zdrowe, ale ten piąty miał problemy. Gdy się urodził, Kelly nie czuła się zbyt dobrze. Winowski zawiózł ją do weterynarza i tam się okazało, że szczeniak coś jej rozerwał, przez co został jej rok życia. Blac był załamany. Szczeniaki rosły, a pechowy szczeniak najbardziej. Maluszki bawiły się ze sobą wspaniale. Trzy zostały oddane dla rodzin, a dwa zostały. Jeden nazywał się Kali, a druga suczka Vanessa. Kali był o wiele większy od Vanessy, nawet był wyższy od swojego ojca. Blac mówił, że wzrostem upodobnił się do dziadka- doga niemieckiego.  Kelly czuła się coraz gorzej. Kali chciał wiedzieć czemu tak się dzieje, ale najpierw rodzice nie chcieli mu powiedzieć, a potem w końcu ulegli i Kali dowiedział się prawdy.
-Tylko...nie obwiniaj za to siebie...to nie twoja wina...-mówili rodzice.
Kali jednak uważał odwrotnie. Niedługo po rozmowie Kelly umarła. Kali oszalał ze smutku i często biegał po domu i rozwalał różne przedmioty. Pewnego dnia, kiedy pokojówka wyprowadzała Kali'ego, on zerwał się ze smyczy i pognał w las. Roczny pies dołączył do gangu psów, którym w życiu się nie ułożyło. W końcu gang dzięki niemu stał się popularny, a on sam został liderem. Każda suczka miziała się do niego, jednak on nie chciał ich... Jego serce należało do Molly- szarej kundlicy, która wiecznie sama wałęsała się po ulicach. Sama była zakochana w Kali'm, aż pewnego dnia wyznała mu to przy wszystkich. Ku zdumieniu rozbawionego tłumu, Kali powiedział,  długo czekał na ten monet i że też ją kocha. Molly zaszła w ciążę. Urodziła tylko jednego syna- Nishan'a. Para była szczęśliwa, gdyby nie dawny lider gangu ! Zebrał swoją drużynę i zmówili się. Następnego dnia pewien pies podbiegł do Kali'ego.
-Twój ojciec Kali ! Słyszałem, że Gruby, dawny lider szykuje na niego zasadzkę. Kali popędził na ratunek ojcu, który jak się okazało już dawno nie żył. Gdy wrócił zastał zamordowaną Molly, a syna nie było. Znalazł Grubego i zabił go, tak samo zrobił z jego współpracownikami. Jednak oni jego syna nie mieli. Kali od tego czasu zabijał, każdego psa, który wlazł mu w drogę i był nazywany  Killshan. Zmienił imię na Kali Killshan von Dangerous. Raz gdy gryzł się z psem Ogurskiego zobaczył go ktoś i zadzwonił po hycla. Został złapany i sprzedany na psie walki, gdzie wygrywał wszystkie bez wyjątku. Udało mu się uciec. Wędrował kilka miesięcy, aż spotkał suczkę imieniem Nelly. Nelly zakochała się po uszy w Killshan'ie, jednak on do niej nic nie czuł. Pozwolił sobie raz się z nią zabawić, ale potem się opamiętał i oszukał ją. Ona nadal myśli, że Kali Killshan von Dangerous zginoł pod kołami tramwaju, na jej oczach. W tym czasie Kali był daleko od niej. Trafił tu i ma nadzieje na lepsze życie...
Dodatkowe informacje:
Głos: KaeN
Inne zdjęcia: XD
Autor: KORALOL/TABUN


Od Ness do Winnera

Po paru godzinach spacerku po lesie postanowiłam zebrać parę borówek na ząb. Położyłam się przy krzaku borówek i zaczęłam skubać granatowe kuleczki z krzaka. Nagle zauważyłam cień za sobą. To był pies. Odwróciłam sie i zapytałam nieznajomego
-Należysz do sfory Nutty Dogs?
-Taak, jestem tu od niedawna - odpowiedział
-Witaj, jestem Ness
-Mówią mi Winner, jeszcze nie znam dokładnie tych okolic i wpadłem na ciebie - mile powiedział z uśmiechem na pysku
-Jak chcesz to mogę się z tobą kawałek przejść - zaproponowałam i także się uśmiechnęłam
-Chętnie
-To idziemy...

<Winner?>

Nowe szczenię - Maroon!

"Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."
Imię: Maroon
Pseudonim: -
Płeć: suczka
Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Border Collie
Zauroczenie/Zakochanie: -
Historia: Pewnego dnia razem ze szczeniakami z worka została uratowana przez psa. Potem adoptowała ją Ness
Dodatkowe informacje: 
Słabo widzi na prawe oko
Głos: Kasia Popowska
Dorosłe zdjęcie: -
Autor: Maja9900 \ Kokainka

Od Ness - adopcja

Ness - adopcja

Usłyszałam od sfory że mamy szczeniaki. Przez chwilę pomyślałam: "Może dać któremuś dom?". Po długich przemyśleniach pobiegłam by spojrzeć na psiaki. Były tam urocze husky, owczarki australijskie, border collie... Tak bym chciała uszczęśliwić je wszystkie. Ale nie utrzymam takiej gromady. Postanowiłam dowiedzieć się o nich trochę od opiekunki szczeniaków - Mangle.
-Hej - uśmiechnęłam się do przemiłej suczki
-Witaj Ness, przyszłaś po szczeniaka? - zapytała
-Tak się składa że... tak
-Wybieraj! Każdy chce mieć dom.
Zaczęłam rozglądać się. Psiaki bawiły się wesoło. Nagle Mangle zawołała:
-Maluchy! Adopcja! - wszystkie stanęły uradowane w jednym rzędzie. Uśmiechały się i zachowywały grzecznie abym mogła wybrać "najlepszego".
-Chciałabym wszystkie... ale to nie jest możliwe...
-Chwila chwila - zamyśliła się Mangle - brakuje mi tu kogoś...
Szczeniaki zawołały chórem:
-Mała!
Zza krzaka borówki strasznie zestresowana wyszła mała suczka. Biało-ruda border collie nie odzywała się do nikogo bo bała się że zaraz ją wyśmieją. Nazwali ją Mała bo faktycznie była najmniejsza ze wszystkich szczeniaków.
-Gdzie ty byłaś... Chodź tu + powiedziała Mangle do suczki
-Po co, przecież i tak ja zostanę, gdy inni będą w nowych domach...
-Czemu tak myślisz? -zapytałam
-Bo jestem najmniejsza i najbrzydsza - odpowiedziała sunia
-Ale wyrośniesz na dużą i ładną suczkę czystej rasy border collie - powiedziałam dumnie
-I zostanę tu jako szczeniak do końca życia
Zaśmiałam się wraz z Mangle
-Ciągle ktoś się ze mnie śmieje... -dokończyła wypowiedź
-A może ty chcesz teraz pośmiać się trochę z tych co ci dokuczali? - zaproponowałam
-Niby jak - Mała podniosła głowę
-Uwaga! Adoptuje waszą koleżankę - Małą! -dumnie powiedziałam przed szczeniakami
-Co!? - Ze zdziwieniem odpowiedziały szczeniaki
-Naprawdę? - zapytała Mangle
-Tak i cieszę się że to ją wybieram
-Czyli mam dom? -zapytała Mała
-Tak kochana, a teraz chodźmy już do twojego nowego domu.
Pożegnałam się z Mangle i obie udałyśmy się do mojej jaskini.
-Podoba ci się to imie? -zapytałam po drodze
-Nie bardzo. Wszyscy się ze mnie śmieli. Chciałabym mieć imię jak dla mocnej ale delikatnej, rozrywkowej ale wrażliwej suczki - powiedziała jakby gwarą
-Może... Maroon?
-Te imię mi się podoba.

sobota, 18 lipca 2015

Od Mangle cd Ramba

-Miło mi...-powiedziałam.-Pójdę teraz...em...
-Może Cię oprowadzić ?
-Sama sobie poradzę !-zwołałam dumnie i ruszyłam przed siebie. Jednak po chwili zgubiłam się.
-Mówiłem, że sobie nie poradzisz ?-po chwili pojawił się Rambo.
-Nie wspomniałeś ?
-Ach...To teraz mówię...
-No dobra... Prowadź przewodniku !-zawołałam.
<Rambo?>

Nowe szczenię - Zoe!

"Uważasz że to co mówię jest chamskie? Ciesz się że nie słyszysz tego co myślę!" 
Imię: Zoe
Pseudonim: Ewentualnie mówią na nią Zolczak.
Płeć: Suczka
Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Border collie
Zauroczenie/Zakochanie:"Tłumienie w sobie uczuć takich jak miłość niszczy nas psychicznie, czasem nawet i fizycznie." ~ Zoe
Historia: Została uratowana. Potem zaadoptował ją Rambo.
Dodatkowe informacje: 
~ Energiczna
~ Psotnik
~ Kocha śpiewać
~ Odważna
~ Waleczna
~ Zabawna
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=aNzCDt2eidg
Dorosłe zdjęcie: klik
Autor: DoGGi_123

Nowe szczenię - Anima!

"Nigdy się nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą."
Imię: Anima
Pseudonim: Woli pełne imię, jednak mówili na nią Ann, Nim lub Im, Ima.
Płeć: Suczka
Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Border Collie
Zauroczenie/Zakochanie: -
Historia: W pseudo-hodowli, właściciel hodował kilka ras. Nie jedną, nie dwie, nie trzy, ale 6 ras. Tych najbardziej popularnych. Jednak owy mężczyzna te psy słabsze, chore, lub po prostu te, które mu nie odpowiadały, wyrzucał w worku, w różne miejsca.
Jednak Anima żyła sobie ze swoją matką i rodzeństwem spokojnie, mimo, że w zimnie i w głodzie. W biały dzień, nic tego nie zapowiadało, gdy Anima miała 6 miesięcy, ją i jej rodzeństwo, oraz kilkanaście innych szczeniąt ''hodowca'' z problemami psychicznymi, wyrzucił na wysypisko śmieci.  Ten worek, gdzie było akurat 13 szczeniąt, wyrzucił na wysypisko śmieci.
Pakunek znalazł Winner, i szczenięta dołączyły do sfory. Pewnego dnia Anima przesiadywała smutna w kąciku jaskini. Powiedziała Winnerowi, że chciałaby miec dom na stałe. Winnek po namyśle przygarnął Animę. Tak Ann żyje z nim, do dziś.
Dodatkowe informacje:
~ Ann nie ma zaufania do ludzi,
~ Jest nieśmiała i wrażliwa,
~ Nim to suczka pewna siebie, i nigdy się nie poddaje,
~ Kocha naturę i muzykę,
~ Prawie do wszystkiego podchodzi z dystansem.
Głos: Taylor Swift
Dorosłe zdjęcie: klik
Autor: magia13

Od Rambo do Mangle

Zacząłem lekko warczeć, suczka patrzyła na nie zdziwiona, bardzo mi się przyglądała w milczeniu.
- Co się tak mi przyglądasz? - Prychnąłem.
- Tak jakoś, kim jesteś? - Zapytała.
- Bywalcem w sforze Nutty Dogs. Lepiej powiedz kim ty jesteś. - Mruknąłem.
- Jestem Mangle... - Szepnęła.
- Może chciałabyś dołączyć do sfory? - Zapytałem i zszedłem z niej.
- Chętnie. - Westchnęła lekko uśmiechając się.
- Zaprowadzę do alfy. - Oznajmiłem.
Truchtem doszliśmy do jaskini alfy, szybko poszło i Mangle była u nas w sforze. Gdy wyszła z jaskini lekko się uśmiechnąłem.
- Tak w ogóle jestem Rambo.
<Mangle?>

Od Rambo - adopcja

Kolejny nudny, pusty dzień... Nic się nie dzieje, chwila... Powoli wychodzę z jaskini słysząc głosy, zobaczyłem Winnera z kilkoma szczeniakami. Powoli wyszedłem i otrzepałem się, mozolnym krokiem podszedłem do niego.
- Witaj. - Przywitałem się i zacząłem patrzeć na szczeniaki.
- Hej. - Uśmiechnął się lekko.
- Co tu robią te wszystkie szczeniaki ? - Zapytałem.
- Znalazłem je. - Powiedział i zaczął liczyć szczeniaki. - Jednego brakuje. - Mruknął.
- Znajdę go. - Powiedziałem.
- Hm... Na pewno chcesz? - Zapytał.
-Tak, w końcu i tak nie mam nic do robienia. - Zaśmiałem się.
Zawróciłem i odbiegłem, zacząłem się zastanawiać gdzie może być szczeniak. Zacząłem tropić, wyczułem jakiś zapach, był on delikatny, kwiatowy. Zacząłem iść tropem, doszedłem do małego, rozłożystego drzewa, tam trop się urwał. Cicho westchnąłem i usiadłem pod drzewem. Spojrzałem w górę i na jednej z gałęzi ujrzałem zwisający ogon.
- Chwila...- Szepnąłem mrużąc oczy.
Szybko wstałem i oparłem łapy o drzewo, głośno szczeknąłem a sylwetka szczenięcia poruszyła się w moją stronę.
- Kim jesteś? - Zapytał młody dziewczęcy głos.
- Jestem Rambo, nie musisz się mnie bać, zejdź proszę.- Szczeknąłem.
Suczka szybko zeskoczyła z drzewa i cicho prychnęła.
- Opiekun cie na mnie nasłał? - Warknęła lekko.
- Nie ważne, wiem że jesteś z adopcji i musisz wracać. - Mruknąłem.
- Nie mam zamiaru! Chcę, chcę być wolna! Chcę znaleźć dom! Chcę robić to, co chcę! - Mówiła z nadzieją, pełna energii.
Zamyśliłem się, siedziałem cicho i patrzyłem w ziemię.
- Do końca dnia czas spędzasz ze mną. - Oznajmiłem.
- Ok. - Uśmiechnęła się.
Poszliśmy nad jezioro, usiadłem przy brzegu a suczka wbiegła na pomost.
- Ej mała! Mam do ciebie pytanie. - Krzyknąłem.
- Jakie? - Zdziwiła się.
- Jak cie nazywają? - Zapytała.
- Nie wiem! Nie mam imienia. - Zaśmiała się.
Nagle zza krzaków wyszła czarna sylwetka psa z ogniem w pysku.
- Uważaj! - Krzyknąłem i zacząłem biec w stronę małej.
Pies zaczął ją straszyć ogniem, oparzył jej pysk i wepchał do wody. Suczka zaczęła się topić, podbiegłem na pomost i wskoczyłem do wody. Uratowałem małą, gdy doszła do siebie ulżyło mi.
Gdy suczka doszła do siebie i wyschła poszliśmy na łąkę, upolowałem dla niej i dla siebie jedzenie, nastała noc, położyliśmy się i oglądaliśmy gwiazdy.
- Zawsze marzyłam żeby mieć dom... Ale cóż, zostałam wywalona... - Westchnęła.
- Chciałbym cie zaadoptować. - Westchnąłem. - Co ty na to? - Dodałem.
Suczka odwróciła się w moją stronę i wskoczyła na mnie, zaczęła się śmiać i cieszyć.
- Tak! Tak! Tak! - Mówiła w kółko.
Następnego dnia poszliśmy do Winnera w sprawie adopcji, wszystko poszło po mojej myśli.
- Od teraz nazywasz się Zoe. - Westchnął cicho i łza spłynęła mu po pysku.
- Czemu płaczesz? - Zapytała.
- Nie ważne, podoba ci się imię? - Zapytałem.
- Bardzo. - Uśmiechnęła się.
CDN

czwartek, 16 lipca 2015

Od Winnera - adopcja Animy

Pomagałem Mangle, opiekunce szczeniąt pilnowac piesków. W między czasie patrzyłem jak szczeniaki się bawią. Wszystkie, co do jednego. Po chwili mała suczka border collie usiadła i westchnęła.
- Co się stało, Mała? - podszedłem do niej i spytałem cicho.
- Nic...
- No powiedz, nie musisz się bac... - szepnąłem.
- Ja po prostu chciałabym miec rodzinę!
- Masz... A szczeniaki? Twoje rodzeństwo?
Suczka nie odpowiedziała i poszła do kącika, z dala od wszystkich. Westchnąłem i usiadłem. Nie wiem, czy byłbym dobrym rodzicem, ale warto spróbowac... Poczułem obowiązek opieki nad tą suczką. Powtórzyłem to Mangle.
- Jak chcesz. - powiedziała. - Ja chyba też kogoś przygarnę...
Nie myśląc więcej, gdy dzień dobiegał końcowi, zawołałem suczkę.
- Hej, Mała.
- Anima. - odparła.
- No dobrze, Anima. - uśmiechnąłem się. - Chodźmy do domu.
- Ale... jakiego domu...? - pisnęła zdezorientowana.
- No, mojego. - wyjaśniłem, nie przestając się uśmiechac. - Chciałabyś, żebym cię przygarnął?
- Tak! Pewnie, ale... Mogę...?
- Oczywiście!
- Hurra!!! - krzyknęła suczka. - Mam dom, mam dom, prawdziwy dom!!!
- No tak, chodźmy już, zobaczysz swój dom. - zaśmiałem się.
Wróciliśmy razem do domu, a ja powiedziałem Ann wiele rzeczy, o mnie, o sforze i o zasadach. Ona też wiele mi opowiedziała. Wieczorem, gdy się położyłem, Anima wyszeptała:
- Ja... Winner... Ja... Dziękuję.
- Nie masz za co. - szepnąłem. - Ja cieszę się, że cię mam.
Przytuliłem ją i zasnęliśmy spokojnie.

~Od tej pory Anima rośnie jak na drożdżach. Wiele potrafi, jest posłuszna, ale i waleczna oraz pewna siebie. A ja wiem, że to była dobra decyzja.~

Nowa suczka - Naira!

"Przegrywają Ci, którzy nawet nie próbowali walczyć" 
Imię: Naira
Pseudonim: Naira nie przepada za jakimi kol wiek zmiennikami imion, ale jeżeli już to Nara
Wiek: 3 lata
Płeć: Suczka
Charakter: Naira ma ciężki charakter. Być może jest on powiązany z jej straszną przyszłością. Jest ona dość skryta, co nie ułatwia jej zapoznania się z innymi. Bywa ona także agresywna, każdy nie odpowiedni ruch innego psa, odbierany jest przez nią za atak. Naira jest także bardzo wrażliwa na cudze nieszczęście i odbiera od świata najmniejsze bodźce.
Hierarchia: Wojownik
Aparycja: 
Rasa: Kundel
Umaszczenie: Naira ma dość nie typowe umaszczenie, które ciężko określić. W skrócie można powiedzieć, iż jest biało-szara
Sierść: Średnia i szorstka
Kolor oczu: Szare
Uszy: Szpiczaste stojące
Ogon: Długi szablasty
Budowa: Szczupła
Znaki szczególne: Jedna czarna plamka na parze uszu
Miejsce zamieszkania: 
Zakochanie/Zauroczenie: ~
Szczeniaki: Najpierw musi ją ktoś pokochać...
Historia: Ojcem Nairy był potężny wilk, zaś jej matka była dużą, lecz szczupłą psiną nieznanej rasy. W miocie było aż dwanaście szczeniąt. Kiedy młode podrosły odłączyły się od reszty i, każde poszło w swoją stronę. Została jedynie Naira i jej znacznie większa oraz dominująca siostra Rav. Nara traktowana była z wielką pogardą, ostatnia zjadała jedynie resztki. Przyszedł czas i na nią, i na Rav, musiały odejść. Nie zostały razem... Nairę przygarną z wyglądu dobry człowiek, jednak okazał się być lustrzanym odbiciem "dobrego człowieka". Zaczęły się mordy wobec młodej suki. Była przywiązywana do auta i zmuszana do szybkiego biegu, była rzucana o beton, ścianę, budę, była bita i kopana. Kiedy osiągnęła wiek jednego roku, nareszcie dała redę się obronić. Wbiła swe białe kły w rękę "właściciela" usiłującego uderzyć ją kamieniem. Odepchną ją... Naira uderzyła w drucianą furtkę, która pod wpływem mocnego uderzenia otworzyła się. Ranna, posiniaczona, wystraszona psina uciekła do lasu w którym przyszła na świat. Tam trafiła do sfory, gdzie opatrzono jej rany i przyjęto z życzliwością,
Dodatkowe informacje: 
Głos: Alyssa Reid
Inne zdjecia:
Autor: Saggezza2003 (d-g) / Zorka2003 (Hw)

Od Mangle do Ramba

Usłyszałam za sobą szczekanie. Gonił mnie ! Przerażona mknęłam przez las. Czułam, że pies jest już tuż, tuż ! Nie miałam czasu spojrzeć za siebie, zobaczyć czy dalej mnie goni. Raptem usłyszałam szczekanie gdzieś przede mną. OTOCZYLI MNIE !
Biegłam jeszcze szybciej. Już sama nie wiedziałam gdzie biegnę. Raptem uderzyłam się w drzewo.
~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się pod drzewem. Szczekanie ustało. Spokojnie wstałam. Byłam zmęczona. Ile bym dała za brudną kałużę i zwykłą domową kurę... Spragniona i głodna zmierzałam przed siebie. Wędrowałam godzinami, ale nie mogłam znaleźć nic do jedzenia i picia. Raptem jak przez mgłę zobaczyłam sylwetkę psa. Wyglądem przypominał mi Kishan'a. "Już po mnie... Zabije mnie..."-myślałam widząc, że pies z warkotem biegnie w moją stronę. Zawróciłam się i próbowałam uciekać, ale byłam zbyt słaba. Pies wywrócił mnie. Wtedy zauważyłam, że to wcale nie Kishan.
<Rambo ?>

środa, 15 lipca 2015

ADOPCJE - Dom tymczasowy!!

Winner znalazł szczeniaki worku (patrz. post niżej), więc 13 szczeniąt jest do adopcji!
Znajdują się na stronie 'Szczeniaki' - Dom tymczasowy.

Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Owczarek Niemiecki


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Border Collie
Jedna adoptowana!


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Owczarek Australijski


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Siberian husky


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Golden Retriever


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Owczarek szkocki Collie


Wiek: 6 miesięcy
Rasa: Labrador retriever


SZCZEGÓŁY NA STRONIE SZCZENIAKI.

Od Winner'a - Znalezienie szczeniąt

Do sfory dołączyło wiele psów. Pobiegłem na mały spacer do miasta, gdy miałem wolne. Przechodziłem koło wysypiska śmieci, gdy usłyszałem psi śmiech i ciche skomlenie. Nie namyślając się, udałem się tam. Zobaczyłem dwa dobermany, a większy z nich miał worek w pysku.
- Oddaj to, cokolwiek tam jest. 
- Nie. Tak łatwo nie będziesz miał. - usłyszałem odpowiedź.
Rzuciłem się na dobermana i wyrwałem mu worek. Położyłem trzęsące się zawiniątko z dala od psów. Zagryzłem tego psa, co trzymał worek, a drugi doberman uciekł przerażony.
Westchnąłem. Odszedłem kawałek od mojego rodzinnego domu i otworzyłem worek. Wyskoczyło z niego...10,11,12,13,14...15 przerażonych szczeniaków, różnych ras.
- Witajcie maluchy... Nie bójcie się, jestem Winner, alfa sfory Nutty Dogs. Dołączycie tam, dobrze? I znajdę wam nowych rodziców. - wyjaśniłem ciepłym głosem.
- Dobrze! - ucieszyły się i poszły za mną na tereny ND.
Gdy szliśmy spytałem je, jak trafiły na wysypisko śmieci.
"Pseudo-hodowca miał problemy psychiczne, jednak hodował kilka ras psów. Nie dwie, nie trzy, nie cztery, ale sześc ras. Tych najbardziej popularnych. Pewnego dnia, gdy szczeniaki tych 6 ras miały około 6 miesięcy, właściciel tych psów wpakował wszystkie 13 szczeniaków do worka, i nie wiedziec czemu, wyrzucił je na wysypisko. Pakunek znalazły jakieś 2 dobermany, nie wiedząc co dokładnie jest w środku, i chciały zabrac worek ze sobą. Głosy i śmiech, że będzie kolacja, usłyszał Winner i uratował je. Tak maluchy trafiły do ND."
Przedstawiłem je sforze i powiedziałem członkom ND, że szczeniaki są do adopcji.

~Od tej pory szczenięta są do adopcji, więcej w poście wyżej~

Nowa suczka - The Mangle!

"Kochać to także umieć się roz­stać. Umieć poz­wo­lić ko­muś odejść, na­wet jeśli darzy się go wiel­kim uczu­ciem. Miłość jest zap­rzecze­niem egoiz­mu, za­bor­czości, jest skiero­waniem się ku dru­giej oso­bie, jest prag­nieniem prze­de wszys­tkim jej szczęścia, cza­sem wbrew własnemu."
Imię: The Mangle, z przydomkiem The Mangle von Foxy's.
Pseudonim: Mangle - tak na nią mów ! Kiedyś mówili na nią "Lala". Często przectawia się jako Marlena.
Wiek: 2 lata
Płeć: Suczka
Charakter: Mangle jest mistrzynią cuętej riposty. Mówi to co myśli i jest kłutliwa. Często ma zwariowane pomysły i nie pochamowany język, który może kogoś urazić. Jak kocha to całym sercem, romantyczka. Zawsze na początku jest nie ufna i trochę nieśmiała, ale z czasem robi się pewniejsza siebie i wredna, jednak mimo wszystko umie być miła i koleżeńska. Jest zacięta w rywalizacji i nie lubi przegrywać, a gdy się tak dzieje to bardzo się denerwuje i jest skłonna do ataków. Zdolna poświęcić się za przyjaciół. Żadko się zakochuje, a jak już to na bardzo długo. Często szybko zmienia swoje nastroje.
Hierarchia: Opiekun Szczeniąt - Niania
Aparycja: 
Rasa: Owczarek szkocki smooth
Umaszczenie: Śniade
Sierść: Krótka
Kolor oczu: Szare zwykłe
Uszy: Stojące
Ogon: długi i prosty
Budowa: Chartowata, lekka, ale zwinna
Znaki szczególne: Oczy ? Chyba mało psów ma szare oczy. I różowo-pastelowa obroża.
Miejsce zamieszkania: Niedaleko Alei Zakochanych...
Zauroczenie/Zakochanie: Rambo... Ale czy on będzie chciał taką idiotkę jak ja ?
Szczeniaki: --
Historia: Wszystko zaczyna się od Hodwoli Owczarków Szkockich smooth: "The Foxy's". Suczka imieniem Nesti była prawdziwą gwiazdą na wystawach psów rasowych. Podziwiana i uwielbiana. Dzięki niej i jej szczeniakom hodowla wzbogacała się. Jednak pewnego dnia do hodowli przybył długowłosy owczarek szkocki - Karmel. Nesti i Karmel zakochali się w sobie, ale niestety nie mogli być razem. Postanowili uciec. Jednak ich właścicielka - Anna, zdążyła złapać Nesti i Karmel uciekł sam, obiecując, że wróci po nią i ją uwolni. Suczka została pokryta przez psa tej samej rasy i urodziło się czworo szczeniąt: Mella, Mercy, Mango i Mangle. Był to 14 miot, dlatego szczenięta nazwano na " M". Nesti nienawidziła tych szczeniąt i wyrzekła się ich. Maluchy trzeba było uśpić, bo suka nie chciała ich karmić, a właściciele nie byli w stanie. Jednak Karmel, dowiedział się o tym i zabrał szczeniaki. Znalazł sforę, gdzie maluchy zostały przygarnięte przez parę bet, którzy nie mogli mieć dzieci. Psiaki wychowywały się tam. Mangle w wieku 9 miesięcy dowiedziała się o swojej prawdziwej matce i ojcu. Wkurzyła się i uciekła ze sfory. Chciała za wszelką cenę znaleźć swoją prawdziwą matkę. Po drodze spotkała 10 miesięcznego psa imieniem Kishan. Zakochała się w nim, a on w niej. Razem spędzali czas i śmiali się. Jednak na horyzącie pojawiła się inna suczka- Mera. Kishan, nie wiedział, którą wybrać. Albo Mangle, albo Merę. Suczki walczyły ze sobą. Obie kochały Kishan'a. Jednak pies poddał się dla Mery. Zdenerwowana Mangle zaatakowała Mery i zabiła ją. Wystraszona uciekła jak najdalej. Kishan ścigał ją i chciał się zemścić. Udało jej się uciec, ale wiedziała, że nie jest bezpieczną i że nie może nikomu ufać ! Zatrudniła się w dużej Sforzę jako niania, ale tam Kishan ją znalazł. Uciekła i trafiła tu. Nikomu nie mówi o tej historii.
Dodatkowe informacje: 
�� Pochodzi z Hodowli "The Foxy's"
�� Pracowała jako niania w Sforzę Psiego Wycia
�� Lubi śpiewać, jednak nie śpiewa przed publikom
�� Jest nerwowa i można łatwo ją wyprowadzić z wównowagi !
�� Boi się ognia
Głos: Agnieszka Dygant
Autor: KORALOL/TABUN

Od Imali

Szłam już bardzo długo. Kompletnie nie wiedziałam gdzie jestem. Gdy zobaczyłam wodę od razu do niej podbiegłam i zaczęłam pić.Była to rzeka, trochę dziwna. Postanowiłam przy niej odpocząć. Zaczęłam się rozglądać za jakąś jaskinią. W końcu znalazłam taką:
http://oi39.tinypic.com/x3d02c.jpg
To nawet nie była jaskinia lecz kilka połączonych ze sobą. Weszłam po omszałych stopniach na górną jaskinię. Nie weszłam do środka lecz położyłam się pod skałą u wejścia. Obserwowałam otaczający mnie teren. Zastanawiałam się nad tym czy zostać tu dłużej. Nagle zobaczyłam w dole zająca, mój brzuch upomniał się o jedzenie. Szybko wstałam i zaczęłam się skradać. Szłam pod wiatr by mnie nie wyczuł. Nagle jakiś inny pies skoczył na moją zdobycz. Warknęłam i podeszłam do psa.
-To było moje.- warknęłam.
-Teraz jest moje.- pies nawet na mnie nie spojrzał.

<Ktoś?>

Od Ness do Light'a

Szłam sobie ścieżką w lecie. Słońce tego dnia było za chmurami. Zaczął kropić deszcz. Musiałam szybko biec do mojej jaskini bo już wczoraj w powietrzu czuć było zbliżającą się burzę. Deszcz padał coraz mocniej. Schowałam pyszczek i zaczęłam biec. Nagle wpadłam na kogoś.
-Ojej, przepraszam! Uciekałam przed burzą i cię nie zauważyłam... -powiedziałam do nieznajomego psa. Wstyd mi było, tak na kogoś wpaść? Niewiarygodnie!
-Heh, nic się nie stało, sam ciebie nie zauważyłem -miło odpowiedział pies - Jestem Light Face Demon, mów mi Light
-Mówią mi Ness... -przez parę sekund patrzyliśmy na siebie
-Może już zejdźmy z deszczu... -zaproponował pies
-Taak, to dobry pomysł. Jest mi już zimno i całe futerko mam przemoknięte...
Pies zaprowadził mnie do swojej jaskini.

<Light?>

wtorek, 14 lipca 2015

Nowy pies - Rambo!

"Nie pozwól by twoje życie straciło sens przez kogoś kto po prostu nie jest ciebie wart." 
Imię: Rambo
Pseudonim: Zwracaj się do niego pełnym imieniem.
Wiek: 2 lata
Płeć: Pies
Charakter: Rambo to bardzo opanowany i rozsądny pies. Jest na co dzień spokojny i dyskretny. Szczególnie godny zaufania, poświęci się dla najbliższych. Jest honorowy i bardzo mądry. Potrafi rozwiązać każdy spór. Warto dodać że to pies który często daje o sobie znaki i po prosto zmienia się na szalonego ryzykanta. Jest to typ ruchowca. Rambo zgrywa twardziela, chodź tak naprawdę jest wrażliwym romantykiem. Bardzo bohaterski nie boi się praktycznie niczego.
Hierarchia: Tropiciel
Aparycja: 
Rasa: Berneński Pies Pasterski
Umaszczenie: Tri colour
Sierść: Długa, miękka i puszysta.
Kolor oczu: Jasne, bursztynowe.
Uszy: Trójkątne, oklapnięte.
Ogon: Długi, mocny i szablasty.
Budowa: Mocna, wytrzymała.
Znaki szczególne: Blizna na lewej łapie.
Miejsce zamieszkania: Między filetową rzeką a Mostem Miłości...
Zauroczenie/Zakochanie: Poczuł coś do wyjątkowej suczki... Jest to inne uczucie niż zwykle... Tą suczką jest Ness.
Szczeniaki: Nie ma, ale uwielbia je.
Historia: Jako szczeniak urodził się w hodowli, jednak był bardzo nieposłusznym psem. Właściciele postanowili się go pozbyć i wrzucili go w worku z kamieniami do rzeki. Sytuację tę widział pewien staruszek który uratował Ramba. Pies żył z nim na dużej farmie, jak wiadomo u psów inne życie i każdy ma swojego przywódcę, to też Rambo był przywódcą wsi w psim świecie. W końcu jego pan umarł, on uciekł i jest tu.
Dodatkowe informacje: 
~ Kocha sport
~ Jest romantykiem
~ Zazwyczaj milczy
~ Bardzo rozsądny i mądry
~ Zawsze ma jakieś pomysły i plany
Głos: MIUOSH
Autor: DoGGi_123 - dg ♥BordiBordi♥ - hw

Nowa suczka - Imala!

"Marzenia są jak perły, gdy je zdobędziemy tracą swój blask i tajemniczość, dlatego wciąż szukamy nowych."
Imię: Imala
Pseudonim: Ima, Biała, Imi - tylko dla znajomych.
Wiek: 1,5 roku
Płeć:Suczka
Charakter: Na początku jest bardzo nie ufna, podejrzliwa wręcz wredna. Może ci pomóc ale tylko dla zasady Gdy się ją bliżej pozna i zdobędzie jej zaufanie, co udało się bardzo nie wielu istotom, staje się wogule innym psem! Wtedy jest bardzo miła i przyjacielska, bez wahania ci pomoże, nie ważne co, jak i gdzie. Staje się cierpliwa i wyrozumiała, ale też ma swoje granice. Dla wrogów i nieprzyjaciół jest bezlitosna, wredna i wkurzająca. Będzie cię ścigać aż cie nie dorwie. Nie radzę jej zachodzić za skórę bo to nie wszystko. Jest bardzo odważna i waleczna, z reguły najpierw robi później myśli o konsekfencjach. Robi jedno myśli drugie mówi trzecie.
Hierarchia: Szpieg
Aparycja: 
Rasa: owczarek szwajcarski
Umaszczenie: białe
Sierść: średnia
Kolor oczu: brązowe
Uszy: szpiczaste stojące
Ogon: długi szablasty
Budowa: szczupła, zwinna
Znaki szczególne: z prawej strony pod okiem ma małą czarną plamę.
Miejsce zamieszkania: okolice rozlanego jeziorka
Zauroczenie/Zakochanie: jeszcze nie było takiego
Szczeniaki: najpierw pies który ją pokocha.
Historia: Urodziła się w bardzo bogatej i wymagającej hodowli. Była najmniejsza i najsłabsza. Nikt jej nie lubił z powodu "skazy", czyli czarnej plamki pod prawym okiem. Gdy tylko trochę wydoroślała wyrzucili ją na ulice. Imala błąkała się po świecie, na przekór przeszłości stała się szybka, zwinna i bardzo wytrzymała. Podróżowała aż dotarła tu.
Dodatkowe informacje: kocha adrenalinę, ćwiczyć i podróżować. Bardzo lubi noc, gwiazdy i biegać w świetle księżyca.
Głos: Indila
Inne zdjęcia: ---
Autor: Grita - Doggi, Wilkena - HW