piątek, 24 lipca 2015

Od Winnera do Ness

Patrzyliśmy na bawiące się Animę i Maroon. Po chwili pomyślałem o szczeniakach.
- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odparła.
- Chodź na chwilę przed jaskinię, dobrze? - westchnąłem cicho.
- Dobrze.
Wyszliśmy przed jaskinię.
- To co chciałeś? - spytała Ness. - I po co wyszliśmy?
- Po to, żeby tamte dwie tego nie usłyszały. - mrugnąłem do niej.
- Aha... - uśmiechnęła się. Ale co chciałeś powiedziec?
Popatrzyłem na nią, wahając się. W końcu zapytałem:
- Ness... Czy my będziemy miec kiedyś szczeniaki?
- Ale.. - zdziwiła się. - Mamy, a Maroon i Anima?
- No tak... Ale... Nasze... - wyszeptałem.

<Ness?>

Od Ness do Winnera

-A czy pies ma cztery łapy? - uśmiechnęłam się
-tak? - zaśmiał się Winner
Pocałowałam psa czule. Było bardzo romantycznie. Postanowiliśmy pójść do jaskini Winnera i do szczeniaków. Obie bawiły się w berka.
-I co? Jak było? - zaśmiały się obie
-Anima przestań - odpowiedział Winnera
-okej...
Położyliśmy się w grocie i patrzyliśmy na maluchy.

<Winner?>

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Winnera do Ness

- Zakochana para, Jacek i Barbar-a...a...a... Winner i Ness! - śmiała się Anima.
Maroon wtórowała jej śmiechem.
Wtedy nie wytrzymałem...
- Animo. Porozmawiamy w domu. - powiedziałem stanowczo. - Marsz do jaskini, i to już!
Ann podkuliła ogon i odeszła. Maroon poszła w jej ślady.
- Szczeniaki... Kochane, ale czasem nie daję rady... - szepnąłem.
- Jak każdy... - westchnęła Ness.
Zostaliśmy sami, nie czułem zapachu Animy i Maroon.
- Ness...
- Hmm? - odparła.
- Czy... uszczęśliwisz mnie i sprawisz, że będę najszczęśliwszym psem na świecie... - powiedziałem patrząc na nią. - I zostaniesz moją partnerką?

<Ness?>

Od Ness do Winnera

-Ja... ja nie wiem co powiedzieć - odpowiedziałam zaskoczona. byłam zszokowana taką odpowiedzią.
-Nic nie mów...- Winner zbliżył się do mnie, ja także do niego.
Po chwili pocałowałam psa. Zamknęłam oczy i zapomniałam o wszystkim. Nie wiedziałam co zrobiłam, co się dzieje. Nie wiem ile czasu upłynęło. Wreszcie otworzyłam oczy. Przed nami stały dwie suczki. Maroon i Anima.
-Noo, Maroon, zakochali się no nie? - odpowiedziała szyderczo Anima
-A żebyś wiedziała! -zaczęły się śmiać.

<Winner? Dłużej plis :3>

Od Winnera do Ness

Była piękna pogoda, dziwne, jakby rozpoczęła się teraz burza... Jednak burzę miałem 'w głowie'. Patrzyłem na siedzącą obok mnie Ness. Nie wiedziałem, jak powiedziec jej... Westchnąłem.
- Ness... - powiedziałem.
- Tak? - odpowiedziała suczka.
- Mogę cię gdzieś zaprowadzic?
- Tak, jasne, ale gdzie?
- Tego ci nie powiem. - uśmiechnąłem się.
- Ahh... A szczeniaki?
- Opiekunka szczeniąt, Mangle, się nimi zajmie.
- Dobrze.
Odprowadziliśmy Maroon i Animę do Mangle, podziękowaliśmy i pobiegłem do Ogrodów Kwiatowych, a Ness za mną. Znaleźliśmy ten urządzony w stylu 'chińskim'.
Przeszliśmy przez most:

- Ale tu ładnie. - szepnęła Ness.
- To dopiero początek. - uśmiechnąłem się.
Później okrążyliśmy wielkie pola ryżowe:

- Woow... - powiedziała suczka.
- Niezłe... Schody. - zaśmiałem się.
Potem był następny most.

Pod mostem płynęła rzeka, a kwiaty co jakiś czas spadały do niej. Złapałem jeden:

I założyłem Ness za ucho.
- Pięknie wyglądasz. - szepnąłem.
- Dziękuję. - zarumieniła się suczka.

Przeszliśmy dróżką obok rzeki aż do końca ścieżki.

Następnie znów był most.

Który kończył się takim stawem:

Usiedliśmy na mostku i patrzyliśmy na drzewa. Słońce powoli zachodziło.
- Ness... - wyszeptałem. - Zamknij oczy... I nie podglądaj.
- Dobrze...
Założyłem jej naszyjnik na szyję:

- Możesz otworzyc oczy. - powiedziałem.
Suczka popatrzyła  najpierw na swoją szyję, a później na mnie.
- Ness... Ja... - szepnąłem i popatrzyłem jej w oczy. - Ja... Kocham cię.

<Ness?>



Od Ness do Winnera

-Maroon, co ty na to? Zjemy razem w Winnerem i Animą -zapytałam 
-Chętnie - odpowiedziała suczka 
Zaczęliśmy ucztę. Jeleń był przepyszny. Po "wyżerce" odpoczęliśmy wszyscy na łące. 
-Winn, jak tam po wczorajszej ucieczce? - zapytałam i uśmiechnęłam się 
-Zmęczony i obolały... - odpowiedział 
-Winner, czy możemy pobiegać z Maroon? - zapytała Anima 
-Tak, ja zostanę z Ness. Gdyby coś się stało to wołajcie 
Patrzyliśmy na bawiące się suczki w oddali. Słońce świeciło, nie było żadnych szans na burzę. 

<Winner? Prosze napisz dłuższe xd>

Od Winnera do Ness

Popchnąłem drzwi i weszliśmy. W środku było prawie pusto, nie licząc kelnerów za ladą i jakiejś pary. Zajęliśmy miejsca przy dwuosobowym stoliku. Myślałem, że nas wyrzucą, ale kelner podszedł do nas i uśmiechnął się. Położył menu na stole i odszedł.
- Hmm.... Co chcesz? - szepnąłem do Ness.
- Mmm... - mruknęła suczka. - Skąd mam wiedziec?
- No, ja też nie wiem.
Wtedy kelner podszedł i podał nam lody śmietankowe i herbatniki (xd).
- Proszę bardzo. - zaśmiał się i poszedł.
Po chwili kawiarnia opustoszała i szybko zjedliśmy swoje dania. Zaszczekaliśmy do kelnera. Wyszliśmy, ale gdy tylko opuściliśmy próg kawiarenki, spadła na nas klatka. Czułem tylko, że wsadzili nas do samochodu i słyszałem śmiech ludzi, m.in. kelnera.

~Pół godziny później~

Jechaliśmy jakimś samochodem, nie wiem gdzie. Siedzieliśmy w klatce, w bagażniku.
- Ness... - szepnąłem. - Ja... Przepraszam...
- To nie twoja wina. - suczka próbowała się uśmiechnąc.
- Będzie dobrze. - wyszeptałem. - Coś wymyślimy.
"Przynajmniej mam taką nadzieję" - dodałem w myślach. Nagle samochód zatrzymał się. Drzwi bagażnika zostały otwarte. Jednak my z Ness dalej siedzieliśmy w ciemnej klatce.
- Jak otworzą - powiedziałem. - Wiejemy.
Ness pokiwała głową w milczeniu.
- No dobra, Jack, dwa psy, border collie i biały owczarek szwajcarski, na moje oko suczka i pies. Nie mam rodowodu, to ten kelner mi zadzwonił. - usłyszeliśmy chropowaty głos.
- No dobra, przeżyję z nimi bez rodowodu, pokaż no mi je. - powiedział 'tajemniczy' Jack.
Drzwiczki klatki powoli się otwarły. Szepnąłem do Ness:
- Teraz!
Wyskoczyliśmy z klatki. Byliśmy na jakimś parkingu w lesie. Stało tu tylko jedno auto, oprócz tego którym tu przyjechaliśmy. Już miałem biec, gdy zobaczyłem, że złapali Ness. Warknąłem i popatrzyłem na naszego "kierowcę". Rzuciłem się na niego od tyłu, a on upadł. Owy Jack przytrzymał Ness mocniej. Suczka wyrywała się, ale na marne. Podbiegłem do mężczyzny i ugryzłem go w nogę. Kopnął mnie, ale nie puściłem. Potrząsłem nim, a on jęknął i puścił Ness. Popatrzył na swoje ręce i szarpnął mnie i rzucił.
- Uciekaj! - krzyknąłem do suczki.
Popatrzyła na mnie z wahaniem, ale jak zobaczyła, że Jack zbliżył się do mnie, uciekła do lasu. Mężczyzna popatrzył na swojego kolegę. Ten jednak pokręcił głową, pobiegł do auta i odjechał.
- Ty tchórzu! - krzyknął za nim.
Wyciągnął z kieszeni zapałki. Wstałem i warknąłem, a on zapalił ogień i rzucił jakieś dwa metry za mną. Popatrzyłem na Jack'a. Podbiegłem i skoczyłem na niego. Upadł. Wyszczerzyłem kły. Panicznie spojrzał na mnie. Warknąłem i zbliżyłem się do niego. Krzyknął. Westchnąłem. Nie zrobię mu tego. Zeszedłem z niego i oddaliłem się szybko w stronę lasu. Mężczyzna odczołgał się w stronę stojącego na parkingu auta i odjechał. Popatrzyłem na ogień, który powoli zbliżał się do mnie, pochłaniając parking. Wtedy zdałem sobie sprawę z niebezpieczeństwa i utykając, uciekłem do lasu. Biegłem przez las, gdy usłyszałem krzyk, gdzieś z tyłu.
- Winner!
To była Ness. Biegła za mną. Stanąłem.
- Ness! Miałaś uciekac! - powiedziałem do niej.
- No niby, tak, ale nie mogłam! Patrzyłam, jak walczysz z tym człowiekiem.
- Dobra, dobra! Musimy uciekac!
Biegliśmy paręnaście minut, przepłynęliśmy potok, przebiegliśmy Miasteczko i chwilę później dotarliśmy na tereny sfory.
- Uff... Było blisko. - westchnąłem, gdy Ness pożegnała się i poszła z Maroon do swojej jaskini. - Dobranoc.
- Dobranoc. - powiedziała i odeszła.
W mojej jaskini opowiedziałem Animie co się stało, i poszliśmy spac.

~Rano~

Poszedłem z Animą na polowanie na łąkę. Upolowaliśmy trzy jelenie i zobaczyłem Ness i Maroon.
- Cześc. - powiedziałem do Ness. - Jeleni sami nie zjemy, przyłączycie się?

<Ness? Miła kawiarnia zmieniona w krwiożerczą przygodę xdd>